Ten Internet…

Zadecydowałam, że poruszę pewien temat, który w ostatnim czasie nakłonił mnie do głębszych przemyśleń…

Jestem przekonana, że każdy z nas spotkał się z bezpodstawną, negatywną opinią w Internecie. Hejt zaczął towarzyszyć każdemu, poczynając od dziecka, kończąc na osobie dorosłej. Spotkałam się z niejedną plotką czy obrazą od osób, których nawet nigdy nie widziałam na oczy! Oswoiłam się z myślą, że nie każdy na mojej drodze będzie przyjazny i czasem złość czy zazdrość będzie emanowała od innych osób. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że mam młodszą siostrę, która w tym roku skończyła 8 lat. Wie, co to jest Internet i korzysta z niego bez opamiętania. W zeszłym tygodniu pokazała mi grę online dla dzieci, w której jest się wirtualną dziewczynką. Można się przebierać, zmieniać fryzury itp. Kiedy inna użytkowniczka napisała, że moja siostra dziwnie ubrała postać i że – cytuję – „wygląda okropnie”, ona wpadła w płacz! Przeraża mnie to. Szczególnie fakt, że już 8-latce narzuca się swój pogląd i obraża jej gust. Myślę, że żadna dziewczyna, czytająca teraz moją wypowiedź, nie zaprzeczy: sama w jakimś stopniu dostosowuje się do otoczenia, stosując pewnego rodzaju tarczę przed negatywnym zdaniem innych. Sama tak robię… Nie mówię, że w jakimś stopniu podporządkowywanie się modzie czy niektórym zachowaniom jest złe, natomiast powinniśmy być bardziej otwarci na „inność”. Zamiast obrażać innych, za przeproszeniem  – czasem po prostu „olać” to!

N.K.