Czy wolno nam się przyzwyczaić? Do zła, śmierci, krzywdy drugiego człowieka?

Autor nieznany, “Karuzela przy murach getta”

 

Realia wojenne to czas bardzo specyficzny dla rozwoju emocjonalnego człowieka i kształtowania jego systemu wartości. W momencie gdy zło, ludzkie cierpienie, krzywda, śmierć i okupant otaczają nas ze wszystkich stron, bardzo trudno o trwanie w zgodzie z samym sobą i normami społecznymi obowiązującymi w stosunkach międzyludzkich. Czas wojny zmusza wielu do wątpliwych zachowań, które uznane mogą zostać za skrajnie niemoralne, aczkolwiek nie kierowali się oni chęcią bezrefleksyjnego mordu, a zwyczajnie próbą dokonania wszelkich starań, aby przetrwać. Zmiana systemu wartości oraz postępowanie w ramach odwróconego Dekalogu nie upoważnia jednak do uznania takiego stanu rzeczy za akceptowalny, przyzwyczajenia się do niego i całkowitego usprawiedliwiana się ciężkimi czasami, ponieważ byłaby to ostateczna klęska człowieczeństwa.
Jarosław Iwaszkiewicz w opowiadaniu pod tytułem “Ikar” przedstawia rzeczywistość wojenną i na jej tle umieszcza bohatera, lekkomyślnego młodzieńca, który w pewnym sensie odpowiada wizerunkowi antycznego Ikara. Młodego chłopaka, nazywanego przez narratora w utworze “Michasiem”, spotyka tragedia. W wyniku swojej nierozwagi i roztargnienia, wpadł on na niemiecką karetkę, w której, niedługo później, sam się znalazł i odjechał z gestapowcami w stronę Alei Szucha, co w tamtym momencie równoznaczne było z tym, że chłopca czeka już tylko śmierć. Ale nie to narratora zdziwiło najbardziej, najgorszym dla niego była obojętność ludzi wokół, którzy, tak jak on, byli bezpośrednimi świadkami tego zdarzenia. Uczestnicy ruchu drogowego, przechodnie, wydawali się być niewzruszeni, jakby ten widok był dla nich niczym nowym, sytuacją, z którą należy się pogodzić, nie rozmyślać nad nią. Śmierć nie powinna być czymś, co zostaje natychmiast zapomniane, jest bez znaczenia, ludzie nie powinni być do niej przyzwyczajeni, nie powinni być przyzwyczajeni do terroru i ciągłego niepokoju.
W wierszu “Campo di Fiori” Czesław Miłosz podejmuje bardzo podobny temat. Na zasadzie kontrastu zestawia on ze sobą radosny gwar tłumu warszawskiego z tragedią, która ma właśnie miejsce w pobliskim getcie. Po raz kolejny mamy do czynienia z sytuacją, w której krzywda ludzka staje się niewidoczna dla reszty, Płonące niedaleko domy nie wzruszają wesołych ludzi pogrążonych w zabawie. Oba teksty, “Ikara” i “Campo di Fiori”, łączy obojętność ludzi na dramat rozgrywający się przed ich oczami, zapomnienie o nich i odebranie ładunku emocjonalnego cierpieniu. Oba teksty służą przedstawieniu zanikania podstawowych odruchów ludzkich, współczucia i poczucia sprawiedliwości, empatii. Mają stanowić swego rodzaju manifesty, zachęcać do porzucenia ignorancji i niezapominania o otaczającej ich krzywdzie, uchronienia przed całkowitym zniszczeniem, i tak nadwyrężonego już, systemu wartości.
Znieczulica to największe zagrożenie dla ludzi pogrążonych w wojnie. Brak empatii i zapomnienie o niewłaściwości terroru oraz skrajnego cierpienia powodują, że człowiek pozostaje tylko ze swoimi zwierzęcymi odruchami, zupełnie zapominając o czymś takim, jak człowieczeństwo i sprawiedliwość. Takie oblicze człowieka ukazał Zbigniew Beksiński na obrazie “Pełzająca śmierć”. Zniekształcona istota na tle płonącego i pogrążonego w zniszczeniu planu miasta może stanowić przenośnię dla obrazu człowieka, który zagubił się w wojennej codzienności, który zburzył całą swoją moralność i tym samym staje się stroną zadającą ból, zapominającą o poświęceniu i śmierci milionów jednostek.
Uważam, że zło, śmierć i krzywda ludzka to coś, na co nie powinniśmy się godzić i co nie powinno zostać zapomniane. Przyzwyczajenie się do tego typu wydarzeń byłoby klęską człowieczeństwa, które i tak jest wartością skrajnie ograniczoną w czasach wojennych. Przymykanie oka i dystansowanie się od tragedii jest równoczesne z godzeniem się na takie postępowanie, a wrażliwość, współczucie i wsparcie są niesamowicie istotne w momencie, gdy cały świat pogrążony jest w mroku wojny.

A.A