Ego

Świat mocno się zmieniał przez kolejne wieki, epoka goniła epokę, zmieniały się światopoglądy, pojawiały kolejne wynalazki. Świat nieustannie się rozwijał, niezależnie od woli jednostek, którym mogły odpowiadać dane czasy. Człowiek zawsze potrzebował kogoś, kto coś zmieniał, kto miał nowe spojrzenia, często niezwykłe i tak samo często szaleńcze. Po antyku nikt nie sądził, że człowiek ma jeszcze jakieś znaczenie w porównaniu z Bogiem, aż do momentu, w którym  pojawił się Da Vinci, Michał Anioł czy Botticelli, o­soby, które natchnęły Europę, pokazując nowe piękno świata. Po epoce Napoleona i potędze cesarstwa francuskiego nikt nie sądził, że pojawi się możliwość ponownej dominacji jednego państwa na starym kontynencie. Wtedy pojawił się Adolf Hitler, malarz posiadający talent do przemawiania, który dla ówczesnych Niemiec stał się wizjonerem oraz bohaterem. Przez lata ludzie zmieniali świat oraz siebie nawzajem. Obserwując dzieje ludzkości przez pryzmat stron z podręczników, filmów czy opowieści, możemy dostrzec oddziaływanie przeszłości na przyszłość, wyciąganie wniosków oraz konsekwencje.

Jednak teraz jesteśmy świadkami nowej epoki, mimo tego, że formalnie nie istnieje ona w książkach czy w wypowiedziach profesorów. Jesteśmy u progu nowej ery, którą jeszcze nie wiemy, jak nazwać, lecz wiele osób ją czuje. Moja propozycja jej określenia to „Egocentryzm” lub też po prostu „Ego”.  Skąd taka nazwa? Egocentryzm to sposób myślenia, ukazujący swoją osobę w centrum świata. Wiąże się z tym również nieakceptowalność poglądów i postaw innych ludzi.

Świat wkraczał na tę drogą stopniowo, zaczynając oczywiście od polityki państw. Poczynając od autorytarnej Białorusi, na której od wielu lat nieprzerwanie panuje prezydent Łukaszenko czy od ,,demokratycznej” Rosji Władimira Putina. Do grona takich krajów dołączyły również inne wielkie państwa, jak chociażby Polska z mono partyjnym systemem rządów, USA z biznesmanem na stanowisku prezydenta czy nawet Wielka Brytania zmieniająca przywódców jak rękawiczki. Co łączy te wszystkie państwa? Obserwując poczynania tych państw łatwo dostrzec wspólne punkty: brak tolerancji, silny nacjonalizm, kult jednostki, prześladowania. Postawy podobne do tych z początku II wojny światowej, lecz nie na taką skalę. Dzisiejszym liderom największych państw  nie zależy bowiem na opanowaniu świata, lecz na wzbogaceniu się kosztem własnych obywateli i przekonaniu ich, czyje poglądy są jedyne oraz słuszne. Rządy współczesnych państw wcale nie pragną dobra obywateli, gdyby tak było, wyciągano by wnioski z przeszłości. Dziś liczy się jednak to, jak ci się żyje, a nie jak do tego doszedłeś.

Ignorancja wobec wszystkiego prócz siebie w wykonaniu rządzących odbija się na młodzieży. Hasło dla młodych ludzi w epoce Egocentryzmu brzmi: „Nie wierz nikomu, nie próbuj czegokolwiek pojmować, swoją wiedzę opieraj na własnych doświadczeniach”. Co to oznacza? Nikt nie uwierzy napisom na paczkach papierosów mówiącym o skutkach użycia, bo przecież teraz nic takiego się nie zdarzy. Człowiek uwierzy, że to prawda dopiero po kilku latach, gdy odczuje na sobie skutki ostrzeżeń. Prosty przykład z życia codziennego. Podobnie jak ten mówiący o tym, że bez nauki nic nie osiągniesz. My jesteśmy przecież mądrzejsi od starszych ludzi z większym bagażem doświadczeń, my zawsze znajdziemy sposób, by przetrwać. Ale czy „przetrwać” życie to to samo, co je przeżyć ?

Odchodząc od pompatycznych przykładów naszej wiary w zasadę carpe diem, należy spojrzeć na coś nowego, co pojawiło się w obecnej epoce. Jest to zasada, którą można nazwać: „Każdy może zostać każdym”. W starożytnym Rzymie stanowisko posła wiązało się z mądrością, wiedzą oraz doświadczeniem. Taki człowiek, który mógł wprowadzać istotne dla państwa zmiany, był szanowany oraz ceniony. W dzisiejszych czasach posłem może być każdy, kto należy do partii, która najwięcej obieca i która ma najbardziej skrajne poglądy. Polityk w Egocentryzmie to osoba, która krzyczy najgłośniej i zbiera pod swoimi postami na Facebooku czy Tweeterze pozytywne oceny. Przywódcą może być aktor, bogaty biznesman, komik, emerytowany żołnierz czy skoczek narciarski, każdy, kto jest choć trochę popularny w jakimś kręgu. 

Rozejrzyjmy się w środowisku bardziej zbliżonym do młodych ludzi, jakim jest muzyka. W latach 60’,70’, 80’ czy 90’ XX w. musiałeś mieć talent oraz pasję, aby zostać muzykiem. Musiałeś mieć albo zdolności wokalne, albo posiąść umiejętność grania na instrumencie. Sukcesu nie odnosiłeś z dnia na dzień, zaczynałeś grać w klubach, licząc na obecność eksperta na widowni, dzięki ciężkiej pracy dostawałeś się do studia, nagrywałeś album i odnosiłeś sukces, okrywając się wieczną chwałą, bądź okazywałeś się jednostrzałowcem, wydając kilka hitów, by następnie znów wracać do gry  spelunkach. Dziś nie ma takiej możliwości. Internet wybiera, kto jest gwiazdą, a kto nieudacznikiem. To dzięki technice i łatwości publikowania utworów, każdy może stać się muzykiem, nawet bez talentu muzycznego. Wśród dzisiejszych muzyków króluje indywidualność, słowo ,,zespół” stopniowo wymiera. Dlatego z pełną odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że obecnie wymierają gatunki takie jak rock, metal czy jazz, a w fazie ,,renesansu” znajduje się rap wraz z disco. Styl tekstów, niegdyś poetycki jak chociażby ,,Imagine” Johna Lennona, „Bohemian Rhapsody” Queen czy ,,Stairway To Heaven” Led Zeppelin zastąpiono ,,Humble” Kendricka Lamara, „Bad vibes forever” XXXTentacion lub ,,Star shopping” Lil Peepa. Muzyka Egocentryzmu nie ma na celu edukować, przekazywać wartości; ona ma po prostu być dobrym towarzyszem imprez oraz okazją na przyjemny, łatwy zarobek. Wykorzystuje to szczególnie portal Youtube. W Polsce, dawniej będący okazją do ukazania swojego hobby, dziś jest kuźnią dla żądnych pieniędzy ,,artystów”. Nie można ukryć tego, że obecna kultura naszego kraju, mimo literackiej Nagrody Nobla znajduje się w tragicznej sytuacji. Rola Internetu w środowisku muzycznym jest przedmiotem sporów muzyków. Dawne legendy z lat 90’, których utwory kiedyś były popularne dziś archaiczne, szczególnie nie kryją swojej niechęci do nowego sposobu publikowania oraz tworzenia utworów. Nie kryli tego chociażby Slash, Tony Iommi czy Ozzy Osbourne.

Youtube zabił również dawny teatr czy kino. „Hamlet” czy ,,Pan Tadeusz” odgrywane na scenie teatrów na całym świecie to ładne laurki poświęcone przeszłości, dla wielu młodych ludzi nieaktualne, nudne i niezrozumiałe. Aktorami nazywamy teraz osoby tworzące serie: „Oczekiwania vs Rzeczywistość” czy też ,,Typowy Janusz na plaży”. Prezenterzy telewizyjni tacy jak Tadeusz Sznuk czy Hubert Urbański odchodzą w niepamięć wraz z ich kultowymi teleturniejami na rzecz inter-turniei z prowadzącymi w postaci Friza lub Dominika Łupickiego. Ludzie znikąd, bez doświadczenia, bez umiejętności i głębszych przesłań podbijają świat, oddzielając dawne rozrywki grubą, czerwoną kreską.

Instagram zmieniający poglądy dotyczące modelingu to również kolejny wielki skok, podobnie jak efekt pato-streamingu czy szerzenia idiotycznych, a zarazem popularnych opinii na Facebooku. Są to kolejne argumenty na to, jak wielką rolę w przemianach ludzkich umysłów w tej nowej epoce ma Internet.

Coś się kończy, a coś zaczyna. Umierają konflikty zbrojne, śmiertelne choroby, problemy nie do rozwiązania. Rodzi się głupota, popularność, chciwość i egoizm. Śmiało można rzec, że Egocentryzm mimo znacznego przelewu krwi, wciąż propaguje wojnę, a dokładniej podziały. Współczesny świat bowiem dzieli się na tych, którzy akceptują ten skomercjalizowany, odidealizowany współczesny świat i jego postęp oraz na tych, którzy nie mogą znieść dalszej egzystencji na planecie bohaterów bez zasług oraz legend bez talentu. Świat wciąż się zmienia, każdy jest przygotowany na to, że dana epoka będzie ewoluować lub skończy się, rozpoczynając nową. To niesamowite uczucie być świadkiem, obserwatorem wydarzeń wpływających na przyszłość. Chociaż w sumie ja wraz zapewne z wieloma ludźmi nie jesteśmy do końca pewni czy taka przyszłość, jaka na nas czeka, jest pisana dla nas czy też… my jesteśmy wpisani w nią.   

Michał Korek IE_G