Hiszpania 2019

Podczas tegorocznej wycieczki zagranicznej, która odbyła się w dn. 24-29 maja, mieliśmy okazję zwiedzić Barcelonę i wybrzeże Costa Brava.
Spod szkoły udaliśmy się autokarem na lotnisko do Berlina, a stamtąd polecieliśmy prosto do zazwyczaj słonecznej Hiszpanii, która przywitała nas jednak… deszczem i 18 stopniami Celsjusza. Zmęczeni całonocną podróżą zameldowaliśmy się w hotelu i zjedliśmy pierwszy z wielu fantastycznych posiłków. I mimo iż nie przywitała nas piękna śródziemnomorska pogoda, miło spędziliśmy czas w miasteczku Malgrat de Mar, witając się z Morzem Balearskim i zbierając siły na później.
Następny dzień zaczął się bardzo intensywnie. W planie mieliśmy zwiedzenie najważniejszych miejsc w Barcelonie. Zaczęliśmy od pięknego kościoła Sagrada Familia zaprojektowanego przez Antoniego Gaudiego i wciąż pozostającego w budowie. Ponoć zakończenie prac ma nastąpić w 2020 r. Kolejnym punktem programu była wizyta na stadionie Camp Nou, a ci, których nie interesuje piłka nożna, pojechali na Plac Królewski i odwiedzili dawną arenę do walki byków zamienioną obecnie w galerię handlową. Później całą grupą poszliśmy na spacer po najpopularniejszym katalońskim deptaku – Ramblas oraz po Dzielnicy Gotyckiej. Ostatecznie zjedliśmy podwieczorek w La Boquerii –  najbardziej znanym bazarze w Barcelonie. Ma on aż 13 631 metrów kwadratowych powierzchni. Pełne kolorów, zapachów i najwspanialszych smaków miejsce było prawdziwą eksplozją wrażeń.
Kolejnego dnia pogoda zdawała się być wprost idealna na plażowanie. Zaczęliśmy od rejsu katamaranem do położonego na półce skalnej miasteczka Tossa de Mar z zabytkowymi średniowiecznymi zabudowaniami. Zwiedziliśmy to urocze miejsce, zrobiliśmy drobne zakupy, a skończyliśmy zabawą na plaży. Niektórzy nie dowierzali, jak silne może być hiszpańskie słońce i wieczorem przybrali barwę… krewetek, ale bawiliśmy się przednio.
Czwartego dnia udaliśmy się do Girony – miasteczka zwanego Florencją Katalonii. Zaczęliśmy zwiedzanie od klimatycznego starego Miasta: XVII-wiecznego kościoła Sant Felix wzniesionego w miejscu starych katakumb i Dzielnicy Żydowskiej. Widzieliśmy też most zaprojektowany przez samego Eiffela. Następnie pojechaliśmy do średniowiecznego miasteczka Beslau. Spacerowaliśmy po malowniczej miejscowości, zwiedzając romańską zabudowę dawnej osady. 
Ostatniego dnia po wykwaterowaniu z hotelu udaliśmy się do centrum mieszkalnej części Malgrat de Mar. Z punktu widokowego obserwowaliśmy piękny widok na rozciągające się przez nami wybrzeże. Wycieczkę zakończyliśmy pożegnaniem się z morzem, a potem z Barcelony polecieliśmy do Berlina. Stamtąd już tylko kilka godzin jazdy dzieliło nas od Poznania.
Hotel, w którym mieszkaliśmy, był bardzo komfortowy – karmiono nas pysznie i obficie, mieliśmy okazję spróbować prawdziwej kuchni katalońskiej. Na pewno nikt nie chodził głodny, szczególnie, że co wieczór przechadzaliśmy się pobliskim deptakiem, degustując różnorodne miejscowe przekąski, tzw. tapas. Dodatkową atrakcją były codzienne tańce w hotelu organizowane przez obsługę dla gości.  Nielubiący tańczyć mogli pograć w bilard lub cymbergaja albo skorzystać z hotelowego basenu, sauny i jacuzzi ulokowanych na świeżym  powietrzu pod palmami.

Tej hiszpańskiej przygody długo nie zapomnimy! Już czekamy na kolejną wycieczkę.

Zdjęcia Szymona Ł