Proszę wstać, sąd idzie

Uczniowie klasy II ag o profilu humanistyczno-prawniczym łączą pasję literacką z fascynacją prawem. Po przeczytaniu „Granicy” Zofii Nałkowskiej postawili na ławie oskarżonych jej głównego bohatera – Zenona Ziembiewicza. Zapraszamy do zapoznania się z mowami obrońców i oskarżycieli.

OBRONA

Jako obrońcy Zenona Ziembiewicza uważamy, iż jest on niewinny. Poniższymi argumentami postaramy dowieść się, że jego postać wcale nie była tak moralnie zepsuta i wbrew temu, co sądzi o nim większość, oskarżony jest jednak dobrą osobą.

Podczas analizy warto cofnąć się do czasów młodości Ziembiewicza i znaleźć przyczyny jego zachowania w sposobie wychowania. Zenon Ziembiewicz to syn Waleriana i Joanny z Niemierów. Już w bardzo młodym wieku stał się bardzo samodzielny i oprócz nauki udzielał także korepetycji. Dostał się na studia, które ukończył z bardzo dobrym wynikiem, jednak jeszcze w trakcie nauki, przez wzgląd na swą sytuację materialną i finansową, został zmuszony do pisania artykułów w lokalnej gazecie. Podjął się tego zadania, mimo iż tematy, o których musiał pisać, nie były zgodne z jego poglądami. Był na tyle zaradnym i dobrym dziennikarzem, że udało mu się zostać redaktorem. Jego najświeższym osiągnięciem jest objęcie stanowiska prezydenta miasta, co nie zdarza się pierwszej lepszej osobie, w tym zawodzie liczą się bowiem zarówno wiedza i doświadczenie, jak i moralność oraz dobre wnętrze.

Na początku warto byłoby odwołać się do sprawy z Justyną Bogutówną. Według większości cała ta relacja jest pozbawiona jakiejkolwiek moralności, jednak mało kto zdaje sobie sprawę, że w rzeczywistości pan Ziembiewicz, wyjeżdżając z Boleborzy, nie obiecywał pannie Bogutównie ani związku partnerskiego, ani powrotu do niej. Nie zmuszał kobiety do aborcji, zdecydowała ona w pełni za siebie, za co nasz klient nie ponosi żadnej odpowiedzialności.

Mimo skończonej relacji, Zenon Ziembiewicz i Justyna Bogutówna spotkali się ponownie. Warto dodać, że spotkanie to było przypadkowe, niezaplanowane przez żadną ze stron. Kobieta opowiedziała oskarżonemu o śmierci matki, więc ten postanowił wspomóc ją finansowo, oddając jej pieniądze, które nie zostały jej wcześniej wypłacone przez rodziców Ziembiewicza.

W dalszych etapach wcześniej wspomnianej znajomości pannę Bogutównę oraz pana Ziembiewicza nie łączyła już żadna relacja romantyczna i byli wręcz obojętni wobec siebie. Jednak mimo tego oskarżony zapewnił jej miejsca pracy, nawet dwukrotnie. Czuł się odpowiedzialny za Justynę Bogutównę, m. in. za jej samopoczucie. Kiedy jej stan zdrowia pogorszył się, mężczyzna zadbał, by miała opiekę lekarską, a później namawiał ją do leczenia i nie pozostawał obojętny wobec jej choroby.

Kolejnym argumentem, jaki świadczy na korzyść Ziembiewicza, jest jego ważna i szanowana rola prezydenta miasta. Pełniąc tę funkcję, oskarżony wielokrotnie podejmował różne inicjatywy społeczne na rzecz mieszkańców miasta z różnych grup społecznych i wiekowych, między innymi, myśląc o tych najbardziej potrzebujących – robotnikach i ich rodzinach – kazał wybudować mieszkania socjalne. Jako prezydent musiał działać w granicach prawa, dlatego nie możemy winić go o niedokończenie tego projektu. Z jego inicjatywy powstało również wiele innych przedsięwzięć, między innymi park, korty tenisowe, boisko do koszykówki i siatkówki oraz pijalnia mleka dla dzieci.

Jeśli natomiast chodzi o nieszczęśliwy wypadek, jakim były strzały skierowane w stronę robotników, to owszem, takie tragiczne zdarzenie miało miejsce, jednak nie padły one na polecenie naszego klienta, wydarzyło się to z przyczyn kompletnie od niego niezależnych, dlatego uważamy, że oskarżenie jest bezpodstawne.

Mam nadzieję, że powyższe argumenty przekonały Wysoki Sąd o niewinności Zenona Ziembiewicza. Ukazaliśmy jego dobre strony. Nierzadko bardzo łatwo wydajemy osądy o różnych osobach i zdarzeniach, mimo że nie jesteśmy świadomi wszystkich szczegółów. Jak widać, takie bezpodstawne oskarżenia często padały w stronę oskarżonego, my wykazaliśmy, że stawiają go one w dobrym świetle.

OBRONA

Postać Zenona Ziembiewicza z całą pewnością nie należy do grona najpozytywniejszych w całej historii literatury. Swoim postępowaniem mógł przyczynić się do szybszego sprowadzenia Justyny Bogutówny w stan niepełnosprawności psychicznej, obumarcia wszelkich oznak asertywności, niezależności i zaradności życiowej Elżbiety Bieckiej, a jako prezydent miasta dopuścił do sytuacji zagrożenia życia mieszkańców podczas strzelaniny do manifestujących robotników, co samo w sobie przeczy fundamentalnej zasadzie zapewnienia obywatelom poczucia bezpieczeństwa przez organy rządzące. Tak jednak przedstawia się powierzchownie omówiona kwestia skutków działalności Ziembiewicza bez uwzględnienia jego predyspozycji ku pewnym zachowaniom ukształtowanym już w domu rodzinnym oraz bez szczegółowego wglądu w zasób wszystkich podanych nam o nim i zdarzeniach z jego życia faktów. Gdyby jednak uzupełnić luki informacyjne, powielane także i w mowie oskarżenia, okazuje się, że i jego osoba zasługuje na należytą obronę i sprawiedliwszy osąd niż ten, który miałby być wydany jedynie na podstawie oskarżeń.

Pragnę zacząć od tego, iż Zenon Ziembiewicz nie miał możliwości zapoznania się z właściwym wzorcem osobowym ojca i męża – z domu rodzinnego wyniósł bowiem obraz ojca nieponoszącego żadnych konsekwencji za wielokrotne zdrady, których się dopuszczał wobec swojej partnerki. Co gorsze, w środowisku tym znacząco brakowało nawyku rozmowy, wspólnego skupiania się na problemie zamiast ucieczki przed nim. Wystarczyło bowiem, by ojciec Zenona w ramach wyznaczonej przez żonę pokuty za zachwianie jej zaufaniem naprawił zepsuty sprzęt w ich wspólnym mieszkaniu i sprawa ulegała wyciszeniu. Zenon nie miał więc szansy w dzieciństwie nauczyć się ani szacunku do drugiego człowieka, ani odpowiedzialności za swoje czyny, ani nawet zdrowej formy miłości czy rozmowy. Każdą z tych umiejętności musiał nabyć samodzielnie już w dorosłym życiu, od samego początku fizycznej dojrzałości wypełnionej sumienną nauką w celu uniezależnienia się finansowego od swoich rodziców.

Oczywiste jest więc, że nie miał czasu na przeprowadzenie w swej świadomości sądu nad codziennym funkcjonowaniem swoich dawnych domowników i wykształcenie instynktu krytycznego podchodzenia do zdarzeń rzeczywistości. Odgrywał rolę biernego obserwatora jeszcze w momencie poznania Elżbiety Bieckiej oraz Justyny Bogutówny, kiedy to uczył się dopiero panowania nad swoimi fizycznymi popędami, a na dodatek próbował pogodzić to z codzienną nauką i pracą publicysty – w której to także nie był w stanie sformułować i wyrazić swojego własnego zdania ze względu na okrojone kompetencje twórców czasopisma ‘Niwa’. Nic więc dziwnego, że wpadł w pętlę nieustannego wynagradzania sobie wysiłków pierwszych kroków na drodze do osiągnięcia spektakularnego sukcesu zawodowego, niestety, fizycznymi przyjemnościami.

Oznaki starań zrozumienia pojęcia uczucia możemy zaobserwować u Zenona w jego relacji z Adelą. Mimo iż ta godziła się na wejście z nim w związek partnerski bez miłości, już wtedy wykazywał się odruchami serca w postaci poczucia odpowiedzialności za dotrzymywanie jej towarzystwa w śmiertelnej chorobie nawet w chwili, gdy sam fizycznie nie był w stanie przy niej być – prosił o opiekę pośrednią i korespondował z nią aż do momentu jej śmierci. Dbał więc o zapewnienie jej wsparcia emocjonalnego, czego przejawy możemy dostrzec również w przypadku jego spotkań z Justyną. Sumienie Ziembiewicza nie pozwalało mu na pozostawienie dawnej ukochanej bez pomocy i zdanej jedynie na siebie, zbyt ufnej i nieświadomej czyhających na nią niebezpieczeństw, na dodatek pogrążonej w żałobie po stracie matki. Dopomógł jej finansowo w kryzysie, następnie nieprzerwanie dbał o to, by miała zapewnione stałe źródło dochodu i zajęcie, a w sytuacji pogorszenia jej zdrowia psychicznego skonsultował ją z lekarzem psychiatrii. Nie miał jednak wpływu na nieprawidłowo postawioną diagnozę i w istocie nie był w stanie przewidzieć, w którym kierunku choroba ta się rozwinie. Wartą uwagi jest również kwestia jego niewykształconej inteligencji emocjonalnej – nie mógł posługiwać się nią, by zrozumieć, jaką krzywdę wyrządził Bogutównie, wręczając jej pieniądze na wykonanie aborcji. Jak wiemy, niezdolny do prowadzenia rozmowy, co odziedziczył po rodzicach, sądził, że dziewczyna będzie w stanie usunąć ciążę sama i z pewnością nie przeszło mu przez myśl, z jakimi konsekwencjami psychicznymi może się owa operacja wiązać.

Przestępstwa – w tym przypadku wykroczenia poza granice moralności – nie dokonuje osoba niepoinformowana o szkodliwości popełnianego przez siebie czynu. Przywołując tu więc przykład niedonoszonej ciąży Justyny Bogutówny, jak i nieświadomości związanej z oddaniem strzałów do robotników miasta, nad którym miał sprawować pieczę (wiemy doskonale, że Zenon Ziembiewicz mimo swojej pozycji prezydenta miasta uwikłany był w odgórnie zaplanowany ciąg zdarzeń, zatem na miejsce zdarzenia również dotarł już po cudzym podjęciu decyzji o otworzeniu ognia), a także i widocznych odruchów dobroci wynikających z usposobienia Ziembiewicza (podejmowane próby wsparcia Justyny z pomocą Elżbiety Bieckiej; starania nawiązania porozumienia z żoną w kluczowych kwestiach rodzinnych, przykładowo, powiększenia rodziny; rozmowa z jeszcze niezamężną Elżbietą na temat dopuszczenia się przez niego zdrad jako przejaw świadomości niemożności rozwikłania problemu stojącego na drodze ich szczęściu samodzielnie), wnioskuję o złagodzenie wymiaru kary do postaci prac społecznych, nie zaś, jak wnosi strona przeciwna, wydanie wyroku ograniczenia jego wolności.

OSKARŻENIE

Zenon Ziembiewicz to człowiek niemoralny, który nadużył swojej władzy, będąc prezydentem. Oszukiwał ludzi, obiecując im różne reformy, jednak swoich obietnic nie dotrzymał.

Już od najmłodszych lat Zenon miał styczność ze złym zachowaniem swojego ojca. Pomimo że wstydził się go oraz je potępiał, sam ostatecznie mu uległ, co pokazuje jego słabość charakteru. Dodatkowo bohater bawił się uczuciami innych, manipulował nimi oraz zachowywał się niesprawiedliwie względem nich. Najlepszym przykładem tego zachowania będzie posiadanie kochanki pomimo zaręczyn z Elżbietą Biecką. Dodatkowo starał się pozbyć Justyny Bogutówny – swojej kochanki, z którą miał dziecko. Zenon dopuścił się również zaniedbania obowiązków prezydenta miasta. Pozwolił na niepotrzebny rozlew krwi w czasie wystąpień robotników, co jeszcze dobitniej czyni go osobą winną swoich czynów. Dlatego wnoszę o wymiar kary równomierny do popełnionych przez niego win.